www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

ZOBACZ, TYLKO U NAS: „Mogę się pakować!” rozmowa z Jolą Rutowicz!

Mówią, że wszędzie się pcham nogami i rękoma do sławy. Nie! Jestem w stanie jutro spakować moją różową, piękną walizeczkę z piórkami, konia i wyjechać – opowiada Jola Rutowicz.


TP: Chciałaś wygrać „Gwiazdy tańczą na lodzie”?
JR: Nie oczekiwałam głosów, bo sama nie głosuję i mało oglądam telewizji. Ja wygrywam zawsze samą sobą. Wygrałam rodząc swoją popularnośc w Polsce. Zwyciężyłam w czwartej edycji Big Brothera i uważam, że zajęłam pierwsze miejsce także w piątej edycji. Mam wątpliwości co do wyników, może były zamienione?


TP: Podobno mocno zaprzyjaźniłaś się z Gosią Andrzejewicz?
JR: To jedyna, szczera osoba, którą chcę znać z „Gwiazdy tańczą na lodzie”. Fajnie się z nią rozmawia,
ufamy sobie nawzajem. Reszta pseudogwiazdeczek niestety jest inna.
Chciałyby mnie wyszarpać za włosy, gdyby mogły.  Ja od razu wyczuwam w ludziach szczerość.

Chyba mam jakąś czujkę zamontowaną w głowie.

TP: Królowa jest jedna, Doda cię chyba nie polubiła…
JR: Nie jestem zupą ogórkową, żeby mnie lubić. Nie znam tej kobiety, kto to jest?  Przecież to ja jestem królową królowych.


TP: Popularność spłynęła na Ciebie nagle, mam wrażenie, że zbyt nagle?
JR: Wciąż sobie nie mogę z tym poradzić psychicznie. Są dni ciężkie. Wstaję, mam mnóstwo nieodebranych mejli,
telefonów i nie wiem za co się pierw wziąć. Brakuje mi prywatności i życia, które było kiedyś.
Zgadzam się, że jest to za szybko i nagle. Wyszłam z Wielkiego Brata i nagle szok.
Nikomu się wcześniej nie udało zrobić tak zawrotnej kariery w tym programie.
Pierwsze dwa tygodnie  po wyjściu zaszyłam się w domu, a potem wyszłam
tylko z rodzicami do lasu. Teraz staram się oswoić myśl, że jestem popularna.


TP: Możesz zdradzić w jakiej warszawskiej dzielnicy mieszkasz?
JR: Nie mogę, bo fani mnie zaatakują. Już nocują pod moim hotelem, zostawiają liściki pod wycieraczkami w aucie.
Piszą: Jolanto, kochamy cię, jesteśmy z tobą. Ja też kocham swoich fanów najbardziej na świecie.

TP: Podczas swojego kilkuletniego pobytu na Wyspach zdążyłaś pokochać Anglię?
JR: Uwielbiam Anglię i mentalność tamtejszych ludzi. Często wracam do moich znajomych, których tam zostawiłam.
W Polsce gdy jesteś inna, inaczej się ubierasz, to jesteś wariatem, zła, niedobra i tak dalej…
Tam każdy żyje swoim życiem. Ja też staram się żyć sobą i nie zważać na krytykę innych.

TP: Przyznasz, że sporo osób ma do Ciebie zastrzeżenia…
JR: Mówią, że wszędzie się pcham nogami i rękoma do sławy. Nie! Jestem w stanie jutro spakować moją rózową,
piękną walizeczkę z piórkami, konia i wyjechać do Hiszpanii.

TP: Zbierasz pieniądze na wyjazd do Barcelony?
JR: Nie zbieram. Przecież mogę jechać bez pieniędzy. Jestem pewna, że moje przygody życiowe nie skończą się w Polsce.
Będę chciała uderzyć też do Big Brothera w Londynie.

TP: Może zrobisz karierę wokalną, bo w Polsce na razie nici z tego…
JR: Pojawił się jeden utwór, niebawem nagrywamy teledysk. Wiem, że ja tam nie śpiewam, tylko szepcę ale taki był projekt.
Zobaczymy co będzie dalej, będę chciała tworzyć muzykę.

TP: Masz czas na to, żeby wracać do rodzinnego Piotrkowa Trybunalskiego?
JR: Często jezdże do rodziców. Moja rodzina jest we mnie zakochana i wspiera mnie. Cieszą się jak wracam.

TP: Rozstałaś się z Jarkiem na dobre?
JR: Jarek jest medialnym pasożytem. Ciągnie się za czyimś ogonem, żeby dojść do władzy.
Zakończyłam ten związek i jest to definitywny koniec. Powtarzam – rzuciłam, jestem wolna!

Rozmawiał Tomasz Piekarski


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>