www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

Wielka tajemnica Justyny Kowalczyk

Złota medalistka spędza poza granicami kraju aż 320 dni. Codziennie ostro trenuje. Na występach zawsze towarzyszy jej tłum dziennikarzy. Czy w tym całym szaleństwie jest jeszcze czas na miłość? Być może tak…

Jej zniewalający uśmiech zna chyba każdy – nie tylko kibic sportów zimowych. I choć Justyna Kowalczyk ujęła wszystkich swoją naturalnością, nie oznacza to, że biegaczka nie korzysta ze sposobów na podkreślenie własnej urody.

– Na treningi się nie maluję, ale kiedy mam wyjście, to oczywiście, że tak. Teraz mam przy sobie tusz, błyszczyk i perfumy – to, co udało mi się zabrać do samolotu – opowiada Justyna Kowalczyk na łamach „Pani”. – Wiem, że wyczynowe uprawianie sportu nie sprzyja eksponowaniu kobiecości, ale to nie znaczy, że zamieniłam się w jakiegoś cyborga.

Sportsmence bardzo zależy na tym, żeby się podobać i być kochaną.
– Oczywiście. Mam taką samą potrzebę bliskości jak wszyscy.

Dla kogo więc Justyna się maluje? Czy w jej sercu znalazło się już miejsce dla tego jedynego?
– Nie odpowiem na to pytanie. Nie miałabym spokoju – wykręca się biegaczka.

Wygląda więc na to, że Justyna ma jakąś słodką tajemnicę. Biegaczka nie ma jednak zamiaru poświęcać kariery dla nawet bardzo poważnego związku:
– Niektóre dziewczyny mają nawet dwójkę dzieci i odnoszą sukcesy. Po urodzeniu dziecka kobieta staje się fizjologicznie mocniejsza w biegach narciarskich – stwierdza tajemniczo nasza medalistka…


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>