www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

W tańcu ważniejsza jest praca niż talent

Wywiad z Pawłem Zającem, ambasadorem i współtwórcą portalu Cadcatchers.com.

– Spektrum moich zainteresowań muzycznych jest bardzo szerokie. Słucham zarówno hip-hopu, jak i techno, elektro czy trance. Nie obcy jest mi jednak także rock, a czasami nawet muzyka poważna – mówi Paweł Zając, choreograf i pedagog tańca, a także twórca metody rytmicznej Finger Rhythmics i jeden z założycieli portalu Cadcatchers.com, który w innowacyjny sposób umożliwia rozwijanie zdolności związanych z tańcem przez Internet.

foto: mwmedia

Czym dla Pana jest taniec?

Wbrew pozorom, wcale nie jest całym moim życiem. (śmiech) Jest jednak czymś, co robię od ponad dwudziestu lat i w czym się spełniam. Taniec uważam za najprostszą formę wyrażania emocji, często łatwiejszą od przekazania ich słowami. Bez tańca na pewno ciężko byłoby mi funkcjonować, ale podstawą jest dla mnie muzyka. To ona jest dla mnie najważniejsza.

A jak zaczęła się Pana przygoda z tańcem i muzyką?

Jako dziecko chodziłem na różne zajęcia taneczne do domów kultury i na szkolne dyskoteki. To były jeszcze czasy takich wykonawców jak MC Hammer czy Vanilla Ice. Na poważnie zająłem się tańcem jako 16-latek, kiedy w jednej ze stacji telewizyjnych zobaczyłem teledysk niemieckiego DJ-a grającego techno – Westbama. Występował w nim Niels „Storm” Robitzky, legenda kultury streetowej na świecie oraz tancerz, który podobno zainspirował do tańczenia największą w historii ilość ludzi. Szybko zdobyłem kasetę wideo z nagraniem tego teledysku, jeszcze tego samego dnia obejrzałem klip chyba 50 razy i od tego naprawdę wszystko się zaczęło. Zainspirowały mnie przede wszystkim niesamowite rozwiązania ruchowe. I tak później przez pewien czas trenowałem sobie po kilka godzin dziennie, przed lustrem w pokoju lub, wieczorem, przy odbiciu w szybie w jadalni w internacie, w którym mieszkałem. Aż w końcu mój wychowawca skontaktował mnie z lokalną grupą taneczną w Świnoujściu, gdzie się uczyłem, i zacząłem ćwiczenia pod okiem profesjonalistów. Szczerze powiem, że nie miałem talentu i tylko dzięki pracy włożonej w treningi udało mi się dojść do miejsca, w którym obecnie jestem.

Skąd czerpie Pan inspirację do choreografii?

No cóż, metod tworzenia choreografii jest tyle, ilu choreografów. W moim przypadku, jeśli robię układ pod konkretny utwór, to staram się pokazać poprzez taniec jakąś historię. Mówiąc inaczej, połączyć tekst i muzykę w jedną całość. Nie chodzi mi o to, aby poruszać się tylko do rytmu i pokazać możliwie skomplikowane triki. Najbardziej liczy się przedstawienie historii, którą opowiada dany utwór. Ale to tylko jedno z możliwych podejść do tworzenia choreografii. Można dobierać ruchy do najprostszych rozliczeń rytmicznych, jakie zwykle występują w muzyce popularnej, ale w rzeczywistości to nikogo nie kręci. Optymalne rozwiązanie to wzięcie pod uwagę zarówno tekstu, jak i muzyki. Nie ma przy tym reguły np. ile czasu pochłania przygotowanie jednego układu. Wszystko zależy od stopnia skomplikowania utworu. Przy odpowiedniej wenie ułożenie choreografii idzie bardzo szybko, a innym razem niemiłosiernie się dłuży. Kiedyś nad pełnym układem do utworu „The time is now (Cassino Bambino Mix)” grupy Moloko zdarzyło mi się – oczywiście z przerwami – pracować niemal pół roku.

Jak porówna Pan rynek taneczny w Polsce i innych krajach, w których miał Pan okazję przebywać (w tym jako laureat zagranicznego stażu artystycznego dla jednego z najbardziej uzdolnionych polskich twórców)?

W Stanach Zjednoczonych branża taneczna jest ogromnym biznesem. Wszystko kręci się tam wokół rynku muzycznego i telewizyjnego. Do tworzenia choreografii na trasy koncertowe i do programów telewizyjnych przykłada się tam ogromną wagę. U nas też to wszystko już funkcjonuje, ale oczywiście na dużo mniejszą skalę i w ograniczonym zakresie. W Stanach jest o wiele łatwiej zrobić spektakularną karierę taneczną. O ile faktycznie ktoś jest najlepszy w swojej dziedzinie, bo i konkurencja jest niewspółmiernie większa.

Udziela się Pan również jako sędzia w krajowych i międzynarodowych zawodach tanecznych. Łatwiej jest oceniać innych tancerzy czy tworzyć coś samemu? Która rola bardziej Panu odpowiada?

Dawno nie sędziowałem, ale generalnie zawsze trudniej jest mi kogoś oceniać. Rola sędziego wiąże się z dużo większą odpowiedzialnością. Przygotowywanie pokazów samemu jest znacznie łatwiejsze. Myślę, ze można ustawić to w takiej kolejności – najłatwiej jest zatańczyć, trudniej – stworzyć choreografię, a najtrudniej – przekazać posiadaną wiedzę jako instruktor czy juror. Nie chodzi bowiem tylko o to, żeby ludzi po prostu uczyć, a o to, żeby nauczyć ich czegoś konkretnego.

Opracował Pan metodę rytmiczną Finger Rhythmics. Na czym ona dokładnie polega i jak zrodził się ten pomysł?

Bardzo lubię obserwować ludzi, patrzeć na ich zachowania w codziennym życiu. Zauważyłem, że bardzo dużo osób w czasie słuchania muzyki wystukuje rytm na różne sposoby. Zacząłem się wówczas zastanawiać, jak ten czas w drodze do pracy czy do szkoły wykorzystać w konstruktywny sposób. I wymyśliłem, że przez te kilkadziesiąt minut dziennie można przecież ćwiczyć swoje zdolności rytmiczne. Muszę w tym miejscu jednak zaznaczyć, że ja tak naprawdę jedynie usystematyzowałem tę koncepcję, bo już kilka tysięcy lat temu ludzie wystukiwali patykiem o patyk, żeby artykułować rytm przy konkretnych elementach życia społecznego. Ja wpadłem tylko na to, aby stworzyć pewien system, który można wykorzystać w każdym miejscu i czasie. Pomyślałem, że nie potrzebujemy przecież ani wielkich pieniędzy, ani specjalnego stroju, ani bycia w jakiejś społeczności, żeby trenować poczucie rytmu. Metoda opiera się o podstawowe metrum 4/4 i wykorzystanie czterech palców u dłoni (jako części składowych taktu) oraz kciuka. Prostszy wariant zakłada wystukiwanie rytmu obojętnie którym palcem o kciuk, liczy się tylko dokładność trafienia w dany akcent ścieżki rytmicznej, którą sobie wybierzemy. Wystukiwać można podstawowe składowe taktu, wartości nutowe z danej ścieżki, a nawet sylaby w tekście konkretnego utworu. W trudniejszym wariancie palce mają ustaloną kolejność, a poszczególne uderzenia odpowiadają określonym wartościom nutowym. Celem było, aby ludzie, którzy nie rozumieją zagadnień związanych z rytmiką (takty, wartości nutowe, …), potrafili jak najwierniej odwzorować rytm, co w efekcie pozwoli im łatwiej nauczyć się tańczyć.

Gdzie w praktyce znajduje zastosowanie metoda Finger Rhythmics?

Jak już wspominałem, przede wszystkim w nauce tańca. Jako pedagog wprowadzam tę metodę w swoich grupach jako ćwiczenie rytmiczne i koordynacyjne. Osoby dorosłe, które mają już w pełni rozwinięte umiejętności manualne, przy zastosowaniu tej metody rozwijają przede wszystkim zdolności rytmiczne. Natomiast dzieci, u których sprawność dłoni nie jest jeszcze całkowicie wykształcona, rozwijają dodatkowo zdolności manualne i koordynacyjne. Dzięki temu potrafią szybciej i lepiej wykonywać niektóre czynności: chwytać, grać na klawiaturze czy obsługiwać różne urządzenia. Różnica w tempie robienia postępów w porównaniu z dziećmi, które nie ćwiczą Finger Rhythmics, jest naprawdę zauważalna. Wprowadzamy także tę metodę w pracy z dziećmi autystycznymi podczas zajęć tanecznych. Efekty są widoczne, ale jest za wcześnie by jednoznacznie stwierdzić, że to dzięki Finger Rhytmics.

Jest Pan współtwórcą uruchomionego w zeszłym roku portalu Cadcatchers.com. Co wyróżnia go na tle innych stron internetowych poświęconych tańcu?

Naszym celem było dotarcie do jak najszerszej grupy osób zainteresowanych tańcem i umożliwienie im rozwijania swoich zdolności w dowolnym miejscu. Nie każdy ma możliwość ćwiczyć na warsztatach czy w szkołach pod okiem najlepszych choreografów, takich jak Anna „Youya” Jujka czy Michał „Kaczorex” Kaczorowski, znanych między innymi z programu Got 2 Dance. Dzięki naszemu projektowi każdy, niezależnie od tego czy mieszka w dużym mieście, czy w małej miejscowości, może za pośrednictwem Internetu uczestniczyć w zajęciach na najwyższym poziomie. Stawiamy na innowacyjne rozwiązania, które ułatwiają naukę bez stresu i w dogodnym tempie – w naszym playerze istnieje możliwość m.in. oglądania nagrań z różnych perspektyw oraz zapętlania danych momentów. Wprowadzamy też aplikacje, które pomogą skupić uwagę na konkretnych ruchach, a także umożliwią tworzenie zarówno grupowych, jak i indywidualnych choreografii przez Internet, z czym do tej pory nigdzie się nie spotkałem.

Na ile skuteczna może być nauka tańca przez Internet i komu szczególnie ją Pan poleca?

Jeśli chodzi o skuteczność, myślę że ja jestem świetnym przykładem. Nie zaczynałem przecież w szkołach tańca, a od oglądania teledysków na kasetach VHS – podobnie dziś na cadcatchers.com można uczyć się, korzystając z filmów. A otwieramy się na wszystkich – niezależnie od wieku i miejsca zamieszkania. Nasza platforma stanowi także świetne rozwiązanie dla osób ograniczonych kompleksami czy niską samooceną, które hamują je przed uczęszczaniem na zajęcia grupowe. Możliwość zmiany perspektywy kamery lub zwolnienia nagrania daje szansę dokładnego przeanalizowania każdego ruchu, co często „na żywo” jest niemożliwe lub bardzo utrudnione. Ci, którzy w grupie nie nadążają za instruktorem, dzięki Cadcatchers.com mają okazję bezstresowego poznawania kolejnych stopni tanecznego wtajemniczenia. Dzięki naszej platformie każdy choreograf, tancerz czy instruktor może udostępniać swoje materiały edukacyjne i zarabiać na swojej wiedzy i umiejętnościach. Zależy nam na stworzeniu możliwie licznej społeczności, która chce się tanecznie rozwijać w innowacyjny sposób, korzystając z narzędzi nie spotykanych dotąd nigdzie indziej na świecie.

Ile czasu zajmuje średnio przygotowanie jednego materiału filmowego, z którego mogą później korzystać użytkownicy portalu?

Wszystko zależy od długości samego materiału – najkrótsze mają po dwie i pół minuty, a najdłuższe nawet po trzydzieści. Samo zarejestrowanie w studio tych krótszych filmików przy dobrym przygotowaniu choreografa to kwestia raptem pół godziny do godziny. Przy czym każde z nagrań powstaje według podobnego scenariusza -wszystko musi być spójne metodycznie i w jak najprostszy sposób przedstawiać poruszane zagadnienia. Do tego jeszcze dochodzi oczywiście postprodukcja. Najważniejszy jest jednak pomysł.

Dołącz do Tanecznej Rewolucji!

catchers

>> Ania YouYa Jujka ambasadorką C.A.D. Catchers


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>