www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

Tragedia w rodzinie Ryszarda Rynkowskiego

Wokalista kilka lat temu wrócił do korzeni i przeprowadził się ze stolicy w rodzinne strony. Tam odkrył przerażającą rodzinną tajemnicę…

Ryszard Rynkowski kilka lat temu przeprowadził się na wieś, do Zbiczyna, w pobliżu Brodnicy. Tuż obok mieszkali jego przodkowie, którzy co niedziela chodzili na mszę do kościoła św. Marcina.


– Mój pradziadek, Wojciech Górecki był w tym drewnianym kościele organistą. Gdy w 1920 roku bolszewicy wycofywali się z Polski, spotkali go na swej drodze, przywiązali do wozu i uprowadzili w nieznanym kierunku. Zrozpaczona prababcia przeniosła się z dziećmi do Brodnicy i nigdy już nie dowiedziała się, co stało się z jej mężem – opowiada „Rewii” Ryszard Rynkowski.


Nic dziwnego, że wokalista jest dziś bardzo związany z tą malowniczą okolicą, gdzie tkwią jego korzenie. Artysta często odwiedza parafialny kościół, gdzie jego dziadek grał na organach. Ryszard Rynkowski odważył się nawet zagrać na starym instrumencie.
– Nie zapomnę chwili, gdy zagrałem na nich „Boże coś Polskę”. Byłem tam tylko ja, proboszcz i ta cudowna pieśń. To było niesamowite uczucie – wyznaje.


Wokalista, który poczuł magię tego miejsca, prawdopodobnie da jeszcze jeden koncert w drewnianym kościółku. Tym razem przeznaczony dla znacznie większej publiczności!


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>