www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

„Potrafię się cieszyć chwilą” – twierdzi Iza Miko [wywiad]

„Wiele razy myślałam, że nie dam rady, wylewam morze łez, ale jestem szczęściarą” -mówi Izbela Miko. Młoda, piękna, utalentowana aktorka, która podbija USA opowiada o początkach swojej kariery, mężczyznach i największych marzeniach.

Co w twoim życiu jest najważniejsze?

Myślę, że w życiu najważniejsze jest, aby być wiernym swoim zasadom i ideałom, realizować marzenia, pomagać ludziom – nawet przysłowiowym uśmiechem i – jak mówiła moja babcia – żyć tak, żeby nikt przez nas nie płakał.

Dlaczego wybrałaś zawód, w którym panuje ogromna konkurencja, ciągła walka o angaże, popularność?

To aktorstwo mnie wybrało. Ja wybrałam, kiedyś, jeszcze cięższy zawód tancerki, jednak poważna kontuzja w wieku 18 lat przerwała moje marzenia i walkę o to, by zostać primabaleriną. Wróciłam z Nowego Jorku do Polski załamana i nie wiedziałam, co dalej. Czułam się tak, jak śpiewa Patrycja Markowska: „świat się pomylił”. Po raz pierwszy coś nie zależało ode mnie. Nie byłam w stanie wygrać z bólem. Wiedziałam, że już nie zatańczę. Z depresji wyrwała mnie propozycja zagrania w telewizyjnym filmie „Litwo Ojczyzno moja” w reżyserii Tadeusza Bystrama. Podczas zdjęć, nieoczekiwanie, zrozumiałam, że aktorstwo jest w stanie załatać w moim życiu dziurę, jaka powstała po tańcu. Cztery miesiące po wyjeździe z Nowego Jorku znów byłam w samolocie. Wracałam do moich marzeń i, co dziwne,
czułam, że tym razem musi się udać.

Co czujesz, gdy czytasz o sobie w prasie? Popularność, sława są przyjemne?

To zależy. Jeżeli czytam jakieś bzdury – jest mi bardzo przykro. Jeżeli ktoś ocenia mnie tylko po wyglądzie i tak naprawdę nie interesuje go, kim jestem i jak ciężko pracuję, żeby cokolwiek osiągnąć w tym zawodzie – czuję się rozczarowana. Bardzo łatwo jest kogoś wyśmiać i obrazić. Chciałabym przestać się tym przejmować i spokojnie robić swoje. A uwierz mi, to nie
jest takie proste.

Dlaczego wyjechałaś z kraju? W Polsce nie można, twoim zdaniem, zrobić oszałamiającej kariery?

Tu nie chodziło o oszałamiającą karierę. To przypadek zadecydował za mnie. Miałam 14 lat, gdy wyjechałam do USA. Podczas wakacyjnych warsztatów tanecznych w Poznaniu wypatrzył mnie amerykański choreograf. Zaproponował wyjazd do Nowego Jorku na stypendium. To było dla mnie wyzwanie, warte nawet przerwania szkoły i zostawienia dotychczasowego życia. Razem z mamą
wsiadłyśmy w samolot i poleciałyśmy do Nowego Jorku. Nauczyciele z broadwayowskiej szkoły zaproponowali, abym spróbowała dostać się do *SAB* (*Schoolof American Ballet)*, jednej z trzech najlepszych szkół na świecie. Musiałam podjąć kolejne wyzwanie. Po egzaminie mama została wezwana do gabinetu pani dyrektor i usłyszała pytanie: „Kiedy może pani przywieźć córkę?”. Problem był w tym, że byłam już „przywieziona” i gotowa do nauki. Wkrótce zamieszkałam w kampusie. Przez dwa i pół roku wszystko szło jak z
płatka. No, prawie. Poza nauką musiałam sama zarabiać, np. na baletki i pointy – 60 $ za parę, która wystarczała mi na tydzień. Sprzątałam w studiach tanecznych, sprzedawałam baterie na ulicy przy *Times Square* i cały czas ostro trenowałam kilkanaście godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. Byłam w najlepszej szkole na świecie, nie zastanawiałam się, czy chcę robić karierę w Polsce czy w USA. Chciałam nauczyć się jak najwięcej i zostać primabaleriną. I nagle to marzenie pękło, jak bańka mydlana…, ale
zaraz pojawiło się następne i dziś spełniam się jako aktorka. Tańcząca aktorka!

Pamiętasz swój debiut za Oceanem?

Pamiętam dokładnie. Kiedy wracałam samolotem z Los Angeles do Nowego Jorku po pierwszych zdjęciach próbnych, w jakich uczestniczyłam w USA, dowiedziałam się, że dostałam rolę .Chciałam zatrzymać ten moment. Poczułam, że lata ciężkiej pracy i wyrzeczeń były warte tej jednej chwili. Wiedziałam, że teraz muszę jakimś cudem zdobyć pozwolenie na pracę, ale wierzyłam, że się uda. Zagrałam moją pierwszą rolę w dużej produkcji Gerry Brokhaimera pt: „Coyote Ugly” („Wygrane marzenia”) i w dodatku mogłam w tym filmie tańczyć. Polskie tłumaczenie tytułu było dla mnie prorocze!

Chciałabyś kochać, grać i żyć jak Marilyn Monroe?

Marilyn Monroe była bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, a ja chciałabym przede wszystkim dążyć do pewnego spokoju duchowego oraz sprawiać radość innym, niezależnie od tego, czy byłabym aktorką czy nauczycielką w szkole. Chcę iść moją własną ścieżką kariery i nie śmiałabym się porównywać do wielkich gwiazd, bo wiem, że jeszcze wiele pracy przede mną.

Na jaką rolę zatem czekasz?

Znaczącą. Taką, która będzie zapamiętana przez widzów i wniesie w ich życie coś nowego i wartościowego.

Masz swojego ulubionego reżysera?

Tak, mam kilku ulubionych. W Polsce Krzysztofa Krauzego , a w USA Christophera Nolana.

Kariera której hollywoodzkiej gwiazdy najbardziej ci imponuje? Przyjaźnisz się z jakąś „mega-gwiazdą”?

Bardzo szanuję Cate Blanchett i Kate Winslet… może to przez moją europejską solidarność. Nie przyjaźnię się z mega-gwiazdami, tylko z
mega-ludźmi i zawsze mogę polegać na moich przyjaciołach, tak jak oni na mnie.

Czy plotki i pomówienia są w stanie wytrącić cię z równowagi? Miewasz nieprzespane noce z ich powodu?

Najbardziej tym wszystkim przejmuje się moja babcia, bo to ona czyta gazety. Jedyna rzecz, która bardzo mnie zabolała, to wyjęte z kontekstu fragmenty filmu „Park” i bardzo przykre komentarze, że film, w którym zagrałam, jest pornosem. Zapomniano dodać, że występowałam tam z Billym Baldwinem kompletnie ubrana, a nawet – po raz pierwszy mówiłam w amerykańskim filmie po polsku. „Park” nagrodzono na 5 festiwalach na całym świecie, a ja również dostałam nagrodę za rolę. Gorąco polecam wszystkim Czytelnikom ten film. Naprawdę świetna komedia.

No cóż. Świat show-biznesu, cała jego otoczka, bywa często bardzo okrutny. Zmieńmy więc troszkę temat. Czego szukasz w mężczyznach?* Co według ciebie stanowi największą wartość: inteligencja, bystrość czy wygląd zewnętrzny?

Szukam wierności, zaufania, delikatności, zrozumienia, czułości, ambicji. A czy wspominałam już o wierności? (śmiech). Niestety muszę przyznać, że pomimo lub może właśnie dlatego, że już tyle lat walczę o swoje marzenia sama, potrzebuję, by mężczyzna dawał mi dużo ciepła i opiekował się mną.

Jesteś w ciągłym ruchu. W twoim życiu stale musi się coś dziać?

Tak. Nie wiem dlaczego, ale całe życie wydaje mi się, że nie zdążę zrobić tak wielu rzeczy. Poza tym, gdy mam dużo pracy, nie myślę o
samotności, jaką niesie moje życie w LA, z dala od Polski, od rodziny i przyjaciół.

Potrafisz jednak zgubić czas, nie spieszyć się, stanąć na chwilę, nie myśleć o niczym?

Mimo wielokrotnych godzin medytacji… nie! Ale potrafię się zatrzymać i cieszyć się chwilą, bawić się z moim pieskiem, tańczyć sama w domu, jeść lody prosto z kubełka i śmiać się do łez oglądając „Przyjaciół”.

Dlaczego, twoim zdaniem, ludzie tak bardzo boją się ryzykować, nawet jeśli o czymś mocno marzą? Ty zaryzykowałaś, wyjechałaś… i jesteś szczęśliwa.*
Wiem, że to jest strasznie trudne. Wiele razy myślałam, że nie dam rady, wylewam morze łez, ale jestem szczęściarą, mam kochającą rodzinę i to oni, w chwilach zwątpienia, zawsze podtrzymywali mnie na duchu.

Rozmawiała: Ilona Adamska


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>