www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

Gonera dopiero teraz mówi, jak było naprawdę…

Był cenionym aktorem, który miał swoją wierną publiczność. Niestety kilka lat temu Robert Gonera przeszedł załamanie nerwowe, i jak twierdzi, piekło trwa do dziś!

Gdy po latach nieobecności na małym i dużym ekranie Robert Gonera pojawił się w serialach „Czas honoru” i „Przepis na życie” wielbiciele jego talentu mieli jeszcze nadzieję, że artysta uporał się ze swoimi problemami. Jednak wkrótce aktor napisał oświadczenie, że wycofuje się z zwodu aktora. Dlaczego? Wszystko zaczęło się cztery lata temu, gdy Robert Gonera na planie serialu „Determinator” przeszedł załamanie nerwowe i trafił do kliniki psychiatrycznej w Lublinie. Dopiero teraz jednak artysta odważył się opowiedzieć, jak było naprawdę.
– Nie chodziłem po lesie, nie byłem agresywny, byłem po prostu skrajnie zmęczony. Zasnąłem wtedy w samochodzie, obudzili mnie policjanci – wyznaje Robert Gonera na Facebooku. – Byłem przekonany, że ktoś zajmie się w szpitalu moim zmęczeniem. Jakież było moje zdziwienie, kiedy złapało mnie dwóch osiłków pielęgniarzy i na siłę wstrzyknęli mi jakiś lek. Podejrzewam, że było to relanium. Zastrzyk spowodował palpitacje i myślałem, że umrę.

Problem jednak polega na tym, że dramat Roberta Gonery trwa nadal:
– Normalnej rodziny, relacji ze światem, kontaktu z dziećmi już mi nikt nie odda. Trwa koszmar udowadniania, że potrafię pracować, komunikować się, normalnie żyć – skarży się Robert Gonera.

Czy napięcie, które towarzyszy mu każdego dnia kiedyś opadnie?


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>