www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

Dramat Alana Andersza: w ciężkich chwilach opuścili go przyjaciele!

Od nieszczęśliwego wypadku aktora minął już rok, a on wciąż nie może zapomnieć o bólu, jakiego wtedy zaznał…

Przed wypadkiem był rozrywkowym chłopakiem, którego otaczał wianuszek kumpli. Tragiczne wydarzenia zweryfikowały grono znajomych Alana Andersza.

Zmniejszyła mi się liczba znajomych. Znacznie – podkreśla juror „Got to dance. Tylko taniec” w rozmowie z magazynem „Show”.

Andersz wciąż ma żal do osób, które odwróciły się od niego w trudnych chwilch.
Po prostu tych ludzi nie było. Teraz dopiero dzwonią i mówią: „martwiłem się”, „tęskniłem”, „trzymałem kciuki”. Słabe! – oburza się Andersz.

Jednym z niewielu kolegów, który go nie zawiódł był Łozo.
Łozo zadzwonił w środku nocy do moich rodziców, których nie znał, że ich syn zamiast bawić się, leży nieprzytomny w szpitalu. Jak on się musiał bać! Wiesz, czego potrzebowałem rok temu tuż po wypadku? Żeby przyszedł kumpel, wziął mnie pod rękę i wyszedł ze mną na spacer. Tyle. Kropka.

Andersz ma wciąż wielki żal do sprawcy wypadku, który był jego „wielkim przyjacielem”.
Ludzie mówią, że nic nie pamiętają. Nic nie widzieli. Była jakaś dyskusja, przepychanka. I nagle Alan leży na ziemi – wspomina Andersz. – Ja nie mam pretensji o wypadek. Kłótnia i pech. Powiem tylko tyle, że jakby przyszedł do szpitala i przybił piątkę, nie byłoby tematu. To, jak zachował się po wypadku, pokazało, jakim jest człowiekiem.

Bez wątpienia Alan Andersz nauczył się jednego: że prawdziwych przyjaciół w show-biznesie… jak na lekarstwo!


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>