www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

Był na samym dnie!

Mało brakowało, a Andrzej Piaseczny już nic by nie napisał, ani nie zaśpiewał. 10 lat temu artysta był w wielkich tarapatach i… nikt z dawnych znajomych nawet nie chciał mu pomóc!

Dobrą dekadę temu Andrzej Piaseczny był na samym szczycie. I nagle, w ciągu jednego dnia spadł na dno! A wszystko przez występ na festiwalu Eurowizji w Kopenhadze w 2010 roku.

– Klapa, zająłem 20. miejsce. Zimny prysznic. Wierzyłem, że dobra passa będzie trwała zawsze. A sympatię i popularność straciłem w jednej chwili – zwierza się Piasek na łamach „Twojego Stylu”.

Wokalista sądził, że nowa płyta podreperuje jego nadszarpniętą reputację. Umówił się na spotkanie w firmie fonograficznej. A tam kolejny szok.

– „Czy pan sobie zdaje sprawę, że na pana piosenki nikt już nie czeka?” – usłyszał wtedy artysta. Jaka była jego rekcja? – Nokaut. Ale postanowiłem nie kapitulować. Gdy miałem połowę piosenek na płytę, ktoś ze studia nagrań zaniósł materiał do rozgłośni radiowej. Ważna osoba pokręciła głową: „No, niby fajne, tylko bardzo szkoda, że to śpiewa Piasek…”. Nie chcieli mnie znać! Miałem prawo się załamać? Miałem!

I tym razem piosenkarz nie zraził się. Napisał tekst, jego zdaniem, murowanego hitu. Pokazał go koledze kompozytorowi. Co usłyszał:
– „Andrzej, ale o co tu właściwie chodzi? To jest o… niczym”. Po takiej recenzji chodziłem jak struty. W końcu uświadomiłem sobie, jak byłem bezkrytyczny w stosunku do siebie.

Dla artysty był to przełom. Wycofał się na jakiś czas ze świata show biznesu, zajął się przyziemnymi sprawami. Spotykał się ze znajomymi, słuchał ich historii… w końcu zaczął pisać na nowo. Same hity! Dziś Andrzej Piaseczny niczego nie żałuje. A już najmniej lekcji pokory, jaką odebrał 10 lat temu:
– Wszystko trzeba przeżyć, żeby wiedzieć, co jest dobre…


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>