www.topstars.pl

Najlepsze zdjęcia w sieci!

Bądź z nami na salonach!

Ania Rusowicz: już 10 lat dręczy ją psychofanka!

Wokalistka jest załamana…

Ania Rusowicz na scenie jest wesoła, uśmiechnięta. Jednak tylko najbliżsi wiedzą, że od wielu lat żyje w wielkim stresie.

 

Gram koncert, a w głowie: „Może ona jest w tłumie, obserwuje mnie”. Rano wstawałam: w telefonie 150 sms-ów od niej. Włączam komputer, a tam 200 e-maili: „Nigdy się ode mnie nie uwolnisz!”. W chorej głowie tej kobiety moje życie stało się jej życiem – mówi wokalistka w wywiadzie dla „Claudii”.

Dramat zaczął się w 2005 roku.

Pojawiły się pierwsze kawiarenki internetowe, modne stały się komunikatory. Jak wiele osób, założyłam sobie konto na Gadu-Gadu. Podczas rejestracji trzeba było podać dane, numer telefonu. Zaczęła pisać do mnie pewna dziewczyna. Miła- miałam wrażenie. Mówiła, że podoba się jej moje śpiewanie, zasypywała serdecznymi słowami. Pomyślałam: „Bratnia dusza”.

Dziś Ania nie może darować sobie, że podała swoje prawdziwe dane, że pozwoliła, by obca osoba wiedziała o niej tak wiele.

– Pisała do mnie dużo i często. „Zaczepiała” za każdym razem, gdy byłam przy komputerze. Jeśli nie odpisywałam, irytowała się. Żądała, żebym była do jej usług. Zaniepokoiła mnie niesłychana nachalność. Nie przypuszczałam jednak, że może być groźna – przyznaje wokalistka.

Nie pomagały próby zerwania kontaktu i tłumaczenia. Psychofanka wiedziała swoje.

Zaczęła mnie nękać telefonami. Milczałam, ale ona zwiększała presję. Dzwoniła o każdej porze dnia i nocy, jakby była w amoku. Czułam, że zaciska mi się na szyi pętla. Odrzucałam połączenia – wykręcała mój numer bez przerwy, po kilkadziesiąt razy z rzędu. W końcu ustawiłam opcję automatycznego odrzucania, zmieniłam numer. Po kilku dniach już go jednak miała – mówi Ania.

Psychofanka napastowała również kolegów Ani z zespołu. A nawet ich żony!

Zdobywała adresy domowe, sprawdzała hotele, w których śpię, w internecie robiła mi czarny PR, udawała mnie i jako ja rozmawiała z fanami.

Nie pomogło także zgłoszenie sprawy na policję.

Myślałam już, że się skończyło, ale nie, wciąż zatruwa mi życie i odbiera energię. Wolałabym napisać fajną piosenkę, zamiast zajmować się tą sprawą. Chcę się uwolnić od tej kobiety. Z drugiej strony szkoda mi tej osoby, bo nie ma swojego życia. Żyje moim. Dla mnie jest przegrana… – mówi Rusowicz. – Zatrudniłam adwokata, mam nadzieję, że mi pomoże i prokuratura wreszcie zajmie się moją sprawą. Marzę, żeby kiedyś spojrzeć na komórkę i nie mieć od tej dziewczyny żadnej wiadomości.


Wpisz komentarz

Podobne posty:

/* */?>